Geologia

Aby dowiedzieć się dzięki jakim procesom Kiekrz posiada tak unikatowe walory przyrodnicze cofnijmy się nieco wstecz. W skali czasu geologicznego niewiele, ok. 170 – 120 tys. lat. Czas ten odpowiada rozpoczęciu okresu czwartorzędu. Odpowiadającą temu okresowi jest epoka plejstocenu. Jest to okres znamienny dla Kiekrza. W okresie tym następują po sobie zlodowacenia i ocieplenia, wzmożone opady w strefie międzyzwrotnikowej. W okresie tym trwa również ewolucja człowieka, wykształcają się główne rasy ludzi. W antropologii plejstocenowi odpowiada okres zwany paleolitem.

W opracowaniach geologicznych i geomorfologicznych nie wyróżniono w rejonie Kiekrza osadów starszych (dla plejstocenu) od zlodowacenia środkowopolskiego. W ramach wykonywanych wierceń na stropie pliocenu stwierdzono występowanie wyłącznie glin zlodowacenia środkowopolskiego i północnopolskiego. Głównymi procesami rzeźbotwórczymi rejonu Kiekrza były zlodowacenia: Odry (poziom glin dolny) i Warty (poziom glin górny). Poziomy glin bywają przewarstwione pokładami piaszczystymi w postaci piasków i żwirów wodnolodowcowych. Lokalnie piaski te mogą być pochodzenia nie tylko wodno-lodowcowego ale również lodowcowego.

Zlodowacenia północnopolskie – faza leszczyńska

Lokalna morfologia terenu ukształtowana już w znacznej części poprzez poprzednie zlodowacenia nie pozwalała na deponowanie osadów zastoiskowych, które mogą występować w rejonie obniżeń morfologicznych w postaci np. mułków piaszczystych. Położenie stwierdzonych stanowisk osadów zastoiskowych wskazuje, że lądolód wkraczał na obszar, na którym ukształtowane były już w poprzednim zlodowaceniu wszystkie obecne elementy rzeźby. Istniało więc m.in. obniżenie na linii Bogdanki i Potoku Junikowskiego oraz wzgórza rejonu Kiekrza. Taka „odziedziczona” morfologia umożliwiała względnie swobodny odpływ wód lodowcowych w kierunku południowym.

Utwory lodowcowe i wodnolodowcowe ostatniego zlodowacenia rozdzielono na fazę leszczyńską oraz fazę poznańską. W fazie leszczyńskiej nastąpiło subglacjalne rozcięcie wysoczyzny na liniach Jezioro Kierskie – Potok Junikowski – jeziora kórnickie oraz Bogdanka-Cybina. W powstałych rynnach osadziły się iły, a następnie mułki zastoiskowe (warwowe), które pochodzą zapewne z interfazy przedpoznańskiej. B. Krygowski przedstawia iły warwowe w rejonie Poznania jako zapis deglacjacji poleszczyńskiej oraz określa je jako znamię oziębienia klimatu. W fazie poznańskiej zasadniczym wydzieleniem są piaski i żwiry oraz gliny moren czołowych. Występują one pokrywowo w rejonie Suchy Las – Morasko – Czerwonak, głównie na południowym obrzeżu strefy wzgórz powstałych poprzez glacitektoniczne spiętrzenie utworów neogeńskich. Liczne badania wykazały, że miaższości utworów tego okresu są niewielkie, tworzą pagórkowate formy o wysokościach względnych 5-15 m. Przedmiotowe jest dodatkowym czynnikiem wskazującym, że glacitektoniczne spiętrzenie osadów neogenu w rejonie Kiekrza musiało dokonać się w czasie poprzednich zlodowaceń. Zwiększenie aktywności lądolodu w fazie poznańskiej spowodowało akumulację piasków i żwirów wodnolodowcowych. Osady te pokryły iły i mułki zastoiskowe w obniżeniach rynnowych warstwą osiągającą nawet 8 m. W fazie poznańskiej piaski i żwiry wodnolodowcowe sedymentowane były częściowo na „martwym lodzie”. W ramach przedmiotowego powstawały „pagórki morenowe z jądrem wytopiskowym”. W procesach tych następowało przeobrażenie teksturalne i strukturalne (wkładki glin zwałowych). Dlatego też dla tego rodzaju utworów wprowadzono określenie „piasków i żwirów wodnolodowcowych moren martwego lodu”.

O zlodowaceniach nieco dokładniej.

Interglacjał eemski
Znaczące ocieplenie oddzielające zlodowacenia zaliczane do glacjału środkowopolskiego od zlodowaceń północnopolskich. Z jego rozpoczęciem związane było pojawienie się lasów sosnowo-brzozowych, po których pojawiły się wiązy, a później bogate lasy liściaste, z dębem, wiązem, lipą, leszczyną, okresowo z licznym grabem. Początek ochłodzenia związany był z rozwojem lasów świerkowo-jodłowych z olszą, a potem borów sosnowych z brzozą. Północna część doliny Wisły zalana została okresowo wodami morza eemskiego.

Zlodowacenie Wisły
Początek tego glacjału związany był ze stepowieniem terenu Polski i z pojawieniem się zarośli brzozowo-modrzewiowych. Nie doszło wtedy jeszcze do rozwoju pokrywy lodowej, ale postępujące ochłodzenie dobrze dokumentują zmiany szaty roślinnej. Dobrze widoczna jest tutaj różnica pomiędzy glacjałem (ochłodzeniem) a zlodowaceniem (rozwój pokrywy lodowej w trakcie glacjału, który może, ale nie musi nastąpić). Obszary pozbawione zwartej szaty roślinnej podlegały procesom erozji wiatrowej (eolicznej). Na terenie wyżyn tworzyły się pokrywy lessowe. Klimat wschodniej Polski był w pierwszych etapach glacjału wybitnie kontynentalny, ale tylko podczas krótkich ociepleń. Był to prawdopodobnie efekt zmieniającej się aktywności Prądu Zatokowego oraz zmian w cyrkulacji powietrza ponad rozbudowującym się na północy lądolodem. Zlodowacenie Wisły objęło większość północnej Polski. Na jego przedpolu w dolinie Wisły, w okolicach Warszawy, utworzyło się wielkie jezioro proglacjalne. Wody opuszczały je w kierunku zachodnim, tak zwanymi pradolinami, czyli rozległymi dolinami odprowadzającymi ogromne ilości wody z przedpola lądolodu oraz systemów rzecznych, których odpływ ku północy blokowała czasza lodowa. Podczas zlodowacenia Wisły wody kierowane były pradolinami warszawsko-berlińską, a w późniejszych fazach także toruńsko-eberswaldzką. Swój maksymalny zasięg w zachodniej Polsce lądolód uzyskał w tak zwanym stadiale głównym, w fazie leszczyńskiej, około 24 tysiące lat temu, pozostawiając po sobie pasy relatywnie niewielkich moren czołowych. Kolejny etap postoju lądolodu miał miejsce około 20-19 tysięcy lat temu. W zachodniej Polsce jego czoło cofnęło się kilkadziesiąt kilometrów, sięgając Poznania. Na wschodzie kraju lądolód uzyskał swój maksymalny zasięg podczas zlodowaceń północnopolskich właśnie w tej fazie (nazywanej fazą poznańską), pozostawiając tam efektowne wzgórza moren czołowych. Różnice w datowaniach maksimum zlodowacenia w zachodniej i wschodniej Polsce związane są z niejednorodnością pokrywy lodowej wkraczającej na terytorium Polski. Składała się ona z osobnych języków (lobów), które przesuwały się na południe (trangredowały) i cofały ku północy (ulegały recesji) w różnym czasie. Stąd też w maksymalny zasięg zlodowaceń północnopolskich na terenie Polski datowany jest okres od 24 do 19 tysięcy lat temu, zależnie od tego, z której części kraju pochodzą dane. Po postoju w rejonie Poznania lądolód wycofał się, a następnie krótkotrwale rozbudował się i zatrzymał 17-16 tysięcy lat temu, podczas tak zwanej fazy pomorskiej. Pozostawił on wówczas po sobie potężne pasy moren czołowych w północno-zachodniej Polsce, na przedpolu których rozwinęły się rozległe pokrywy sandrowe. Na terenie północno-wschodniej Polski maksymalny zasięg tej fazy zlodowacenia nie doprowadził do powstania tak spektakularnych form ukształtowania terenu. Postępujące wycofywanie się ostatniego lądolodu z terenu Polski uległo zahamowaniu, a następnie doszło do niewielkiego przesunięcia się na południe (transgresji) lądolodu w trakcie tak zwanej fazy gardzieńskiej. Miała ona miejsce około 16,6 tysiąca lat temu i pozostawiła po sobie pasy moren w środkowej części polskiego wybrzeża. Nieco później, przed 16,2 tysiąca lat temu lądolód ostatecznie opuścił terytorium Polski, choć wciąż przez dłuższy czas zajmował on jeszcze obszary dzisiejszego Morza Bałtyckiego. Granica glacjału północnopolskiego przesuwana jest do około 11,7 tysięcy lat temu, kiedy to umownie kończy się epoka plejstoceńska, a zaczyna holocen.

Po zlodowaceniu Wisły pozostała tak zwana młodoglacjalna rzeźba terenu, wyraźna na terenie północnej Polski. To ten obszar Polski, na którym formy polodowcowe są najlepiej widoczne. Wynika to z faktu, że zlodowacenie Wisły miało miejsce bardzo niedawno w geologicznej skali czasu, a więc osady pozostawione przez lądolód i wody związane z jego roztopem nie uległy jeszcze zatarciu, w odróżnieniu od pamiątek po wcześniejszych zlodowaceniach.

Holocen
Holocen jest kolejnym interglacjałem (choć już nie zaliczamy go do epoki plejstoceńskiej), a więc okresem ocieplenia następującym pomiędzy wyraźnymi ochłodzeniami – glacjałami. Oznacza to, że w przyszłości geologicznej dojdzie prawdopodobnie do kolejnego, poważnego ochłodzenia klimatu. Takiemu ochłodzeniu – glacjałowi – mogą, ale nie muszą towarzyszyć zlodowacenia.

Należy jednak zdawać sobie sprawę, że glacjały oraz interglacjały następują po sobie w odstępach datowanych w dziesiątkach, a nawet setkach tysiącach lat. Każdy interglacjał jest ponadto niejednorodny, to znaczy okresy względnych ociepleń przeplatają się w nich z ochłodzeniami, takimi jak mała epoka lodowa (w latach 1300-1850).

Podsumowanie

Powyższa analiza wykazuje, że silne ocieplenia i ochłodzenia klimatu naszej planety występowały zawsze, a człowiek nie miał na nie żadnego wpływu, gdyż w czasie skali czasu geologicznego jego istnienie jest dosłownie niezauważalne. Niemniej jednak należy przyłożyć jak największe starania dla ochrony środowiska naszej Planety. Należy pamiętać, iż skala zachodzących na Ziemi procesów nie jest do opanowania poprzez taką lub inną działalność człowieka. Prowadzone działania muszą być realizowane z wyważeniem, którego BRAK w obecnie realizowanych działaniach „proekologicznych”, szczególnie Unii Europejskiej. Ekologia to światowy biznes, który przybiera jeszcze inny kształt, tj. nowoczesnej wojny gospodarczej, gdzie przyznawane są limity produkcji dla poszczególnych państw. W całość procesu wdrażani są również poszczególni obywatele, którzy TYLKO W EUROPIE muszą się zmagać z problemami prowadzącymi wręcz do braku możliwości finansowych realizacji życia, tj. m.in. możliwości taniego ogrzewania domostw za pomocą np. źródeł odnawialnych (drewno). Zatem chrońmy naszą planetę, jednak w proces ochrony włączmy nie tylko ekosystemy, zwierzęta … ale również CZŁOWIEKA.

Opracowanie: www.geo-technika.pl – Wojciech Peisert